Czy małżeństwo zawsze musi mieć dzieci?

Bartłomiej Barańczuk        14 listopada 2015        Komentarze (0)

Witaj Sherlocku! 🙂

Tak jak wspominałem w moim poprzednim wpisie, ostatnio wiele się działo. Jednak nie tylko konferencjami, egzaminami, stałym podnoszeniem kwalifikacji zawodowych, pracą i sprawami klientów (które przecież są bardzo ważne) prawnik żyje. Prawnik w wolnym czasie, którego ma bardzo (ale to bardzo) mało, żyje również na innych płaszczyznach.

Do jednej z nich będę chciał odnieść się w tym wpisie. Będzie on miał charakter stricte merytoryczny. Tobie, drogi czytelniku, pozostanie połączyć ze sobą kilka punktów w całość i wyprowadzić odpowiedni wniosek końcowy. Wtedy już będziesz wiedział, co jeszcze bardzo ważnego wydarzyło się w moim życiu. Po treści wiadomości, e-maili i rozmowach osobistych jestem spokojny – wiem, że dasz sobie radę z rozwikłaniem tej zagadki! 🙂

Przejdźmy zatem do meritum.

Małżeństwo kanoniczne ma ze swojej natury zmierzać do osiągnięcia kilku, równorzędnych względem siebie, celów (zwanych również dobrami małżeństwa). Są nimi: dobro małżonków, dobro potomstwa, dobro wiary oraz dobro sakramentu.

Dzisiaj skupimy się na jednym z nich, t.j. na celu zrodzenie i wychowanie potomstwa. Można by pokusić się o stwieDSC_0376rdzenie, że ten cel małżeństwa jest raczej kwestią oczywistą, a który nadto wypływa bezpośrednio z Pisma Świętego (Rdz 1,28). Jednak poza tym wszystkim, tak na chłopski rozum, jakoś przecież trzeba zachować istnie
nie rodzaju ludzkiego. Jak inaczej to zrobić, jeśli nie przez rodzenie dzieci i późniejsze ich wychowanie? Oczywiście, współczesna medycyna pokazała, że samo zajście może odbiegać od naturalnej drogi, o której mówi nauczanie Kościoła. Jednak nie o tym teraz będzie mowa.

Dlatego też w prawodawstwie przyjęto zasadę, że z samej swojej natury małżeństwo oraz miłość małżeńska nastawione są na rodzenie i wychowanie potomstwa, co stanowi jej jakby szczytowe uwieńczenie.

Co w sytuacji małżeństwa, które nie ma potomstwa?

Co w sytuacji, jeżeli małżonkowie nie mogą – kolokwialnie mówiąc – mieć dzieci? Nasuwa się tutaj kilka poważnych pytań: Czy są w jakiś sposób gorsi? Czy stanowią niepełnowartościowe małżeństwa? Czy ich małżeństwo zostało ważnie zawarte, skoro przecież nie mogą wypełnić jednego z jego istotnych elementów?

Na pierwsze dwa pytania można odpowiedzieć jednoznacznie: jeżeli nie możecie mieć dzieci, to w żadnym wypadku nie jesteście gorsi i w każdym calu jesteście pełnowartościowym małżeństwem. Jeżeli zrodzenie potomstwa nie jest możliwe, życie małżeńskie nie traci z tego powodu swojej wartości. Niepłodność fizyczna nie stanowi elementu niweczącego ważność małżeństwa – no chyba, że któryś z małżonków wprowadził w błąd drugą stronę co do tego przymiotu, ale to inna bajka.

Przypuszczam, że takie odpowiedzi również Tobie podyktowała intuicja.

Ale co z trzecim pytaniem?

Czy małżeństwo bezdzietne może zostać uznane na forum sądowym za nieważnie zawarte? Odpowiedź jest iście prawnicza – to zależy.

Jeżeli przyczyna niemożności posiadania potomstwa wynika z niezatajonej niepłodności fizycznej to nie jest to przyczyna do stwierdzenie nieważności małżeństwa.

Natomiast, jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, że jeden z małżonków pozytywnym aktem woli, w momencie zawierania małżeństwa, wyklucza potomstwo, to takie zachowanie jest równoważne z częściową symulacją zgody małżeńskiej i jako takie pociąga za sobą sankcję nieważności.

Nie wystarczy urodzić – trzeba też wychować

Jak zapewne zauważyłeś cel małżeństwa to zrodzenie i wychowanie potomstwa. Pomiędzy tymi dwoma zadaniami postawiony został spójnik „i”, oznacza to, że musimy te obowiązki rozpatrywać w pewnej łączności. Zarówno przepisy prawa małżeńskiego, jak i nauka Kościoła o małżeństwie, dobitnie podkreślają, że nie wystarczy zrodzić potomstwo, lecz trzeba je ponadto wychować, aby mogło się właściwie rozwinąć i stanowić część życia społecznego. Wychowanie jest podstawowym prawem i obowiązkiem małżonków, którego nie mogą się zrzec. Również ta kwestia, przy odpowiednim sformułowaniu tytułu nieważności, może być przedmiotem (choć w mojej ocenie niesamoistnym) postępowania przed sądem.

Czy już wiesz, co tak ważnego mogło się jeszcze wydarzyć w moim życiu?! Jeżeli masz jeszcze wątpliwości to zobacz o mnie🙂

Pozdrawiam, uzbrojony w nowe prawa i obowiązki małżeńskie! 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 784 188e-mail: biuro@kancelaria-baranczuk.pl

Ostatnimi czasy zdecydowanie bardzo dużo się działo.

Co mnie bardzo cieszy! 🙂

W czwartek, 5. listopada 2015 r., miałem okazję odwiedzić moją wspaniałą Alma Mater – Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II w Lublinie. Ponowne zagoszczenie w dobrze znanych uczelnianych murach, a przy okazji spotkanie profesorów, którzy przecież jeszcze nie tak dawno mnie uczyli, a także kolegów i koleżanek ze studiów, dało mi wiele radości. Uruchomiły się pokłady wspomnień, te pamiętne wykłady, spotkania, wyjścia na piwo ze znajomymi z roku, a także i egzaminy – tak, to był zdecydowanie dobry czas! 🙂 Jednak nie wybrałem KULu w celu przywołania w pamięci dobrych wspomnień, ponieważ miały one raczej charakter akcesoryjny. Moim celem i priorytetem było wzięcie udziału w Ogólnopolskiej Konferencji Naukowo-Szkoleniowej pt. Mitis Iudex Dominus Iesus. 

Niewątpliwie walorem przedmiotowej konferencji było to, że poszczególne referaty i panele  przede wszystkim dotyczyły praktycznego stosowania przepisów zmieniających procedurę o orzeczenie nieważności małżeństwa. Dzięki temu, że na auli spotkali się sędziowie, notariusze, obrońcy węzła małżeńskiego, biegli sądowi i my- adwokaci, można było spojrzeć na poszczególne zagadnienia z różnych ujęć, co jak sądzę, finalnie dało pełen ogląd sytuacji.

Myślę, że dzięki tej konferencji, wszyscy sprawniej odnajdziemy się w nowych – nie takich strasznych – realiach, które zaczną obowiązywać już 8. grudnia 2015! Jeżeli zaś o mnie chodzi, to jestem przekonany, że jestem jeszcze lepiej przygotowany do udzielania pomocy innym w nowej proceduralnej rzeczywistości 🙂

****

Jednak ostatnimi czasy nie podnosiłem swoich kwalifikacji zawodowych jedynie na gruncie praktyki prawno-kanonicznej. Jak dobrze wiesz, równolegle jestem również aplikantem adwokackim (polecam o mnie) Tak się to wszystko poukładało, że w piątek, 6. listopada 2015 r. – dzień po konferencji – przystąpiłem do drugiego etapu rocznego, bardzo trudnego, kolokwium z zakresu prawa cywilnego, który zdałem! 🙂

Takim oto sposobem jestem na trzecim i ostatnim roku aplikacji adwokackiej. Jeszcze rok, później końcowe egzaminy zawodowe, i będę mógł pomagać Tobie na polu obojga praw – świeckiego i kanonicznego. Czyż to nie wspaniałe?! Już nie mogę się doczekać! 🙂

****

Ha! a to jeszcze nie ostatnie wydarzenie! 🙂

Ale na ten temat, w oddzielnym wpisie, wypowiem się szerzej w sobotę.

Póki co polecam Ci zerknąć w zakładkę o mnie. W sobotę przy wpisie, wprowadzę tam małe zmiany. Mała zabawa? Kto znajdzie różnicę – tak liczba pojedyncza? 🙂

W takim wypadku pozdrawiam i do soboty! 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 784 188e-mail: biuro@kancelaria-baranczuk.pl

W obliczu zbliżającego się Synodu o Rodzinie.

Bartłomiej Barańczuk        03 października 2015        4 komentarze

Dzisiaj będzie trochę inaczej, choć niewątpliwie związane z Kościołem, prawem kanonicznym, małżeństwem i procesem o stwierdzenie jego nieważności.

Już jutro, tj. w 4. października 2015 r. rozpocznie się XIV Zgromadzenie Zwyczajnego Synodu Biskupów, czyli Synod o Rodzinie. Niewątpliwie będzie to bardzo ważny czas dla Kościoła i jego wiernych. Ojcowie Synodalni będą poruszali bardzo ważne kwestie, które miejmy nadzieję, zaowocują w lepszym przeżywaniu problemów, trudności i bolączek współczesnych małżeństw i rodzin.indeks1-250x187

Dygresja 1.  mały i dosyć roboczy wtręt definicyjny. Tak żeby Cię nie zanudzić :). Pamiętaj, co by różni ludzie nie mówili (nawet Ci w koloratkach), czego by różne środowiska nie głosiły małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Zaś rodzina, mówiąc krótkim i prostym językiem, to małżeństwo z dziećmi. Dlaczego definiuję rzeczy, które wydawać by się mogło są czymś oczywistym? No właśnie… „wydawać by się mogło”. Dzisiaj już chyba nie mamy do czynienia z rzeczami oczywistymi. Wszak relatywizm jest coraz bardziej obecny w naszym życiu. Każdy może stworzyć dowolną definicję, a później otwarcie ją rozpowszechniać, przekonując równocześnie, że to on jest oświecony i zapewne ma rację, a reszta to zupełny ciemnogród i zacofanie.

Dokładnie to samo dzieje się w obliczu Synodu o Rodzinie. Jak to zwykle w historii Kościoła bywało – vide Luter, Hus i inni -,  zanim były podejmowane doniosłe i ważne decyzje, zawsze wcześniej Kościół był atakowany. Czy to z zewnątrz, czy też od wewnątrz przez „swoich”. Nihil novi. Żebyśmy nie musieli sięgać, aż do reformacji luterańskiej, przypomnijmy sobie ubiegłoroczne Nadzwyczajne Zgromadzenie Biskupów na temat rodziny – tak, rodziny (definicja wyżej). Tuż przed tymże Zgromadzeniem media – powszechnie nazywane mediami głównego nurtu – zaczęły promować dwa rodzaje haseł, które z jednej strony godziły w nierozerwalność małżeństwa katolickiego (powszechnie: komunia dla rozwodników), zaś z drugiej opowiadały się za potrzebą rozwiązania w Kościele problemów „rodzin homoseksualnych” (przepraszam jakich rodzin?). Zaś z obydwu stron godziły w sam Kościół katolicki. Bardzo szybko zaczęto promować wypowiedzi hierarchów Kościoła, którzy pod przykrywką miłosierdzia  i jakiegoś bliżej nieokreślonego „nowego otwartego kościoła” (celowo pisanego przeze mnie małą literą) chcieli usprawiedliwić różne kwestie i dewiacje. Krótko mówiąc… mówili dwuznacznie.

Dygresja 2. warto tutaj jedynie nadmienić, że generalnie hasła te są sprzeczne z nauką Kościoła, który nie jest Kościołem Biskupów i wiernych, ale jest Kościołem Chrystusa, który Go utworzył właśnie dla Biskupów i wiernych. To On (Chrystus) ustalił w nim zasady, którymi Tenże Kościół powinien żyć. Nie tworząc sobie praw sprzecznych z Jego nauką.

****

W przeddzień Synodu.

Dziś, w przeddzień Synodu o Rodzinie, mój facebook jest zarzucony informacjami o „coming oucie” wysokiego urzędnika Kurii Rzymskiej – ks. Charamsy. Fakt, że swoje przemówienie upublicznił w tym terminie bynajmniej nie jest przypadkowy. On i jego „manifest” zajmują pierwsze strony gazet, znajdują się na głównych stronach portali internetowych. Przekaz, który z tego wynika zdaje się być prosty: „Kościół ciemięży homoseksualistów. Synodzie! Dokonaj zmian. Homoseksualne związki to też małżeństwa, Oni też tworzą rodziny”. Ile w tym prawdy? No niestety niewiele. I to nie dlatego, że Kościół nie ciemięży osób homoseksualnych – wierz mi lub nie, ale jest wiele duszpasterstw, które starają się pomóc osobom homoseksualnym w sposób zgodny z wiarą katolicką.

Również nie dlatego, że na początku zdefiniowałem małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety.

Ale dlatego, że Pismo Święte – jedyny wyznacznik dla ludzi wierzących – konkretnie i jasno określa te zasady. Między innymi wskazując, że czyny homoseksualne traktowane są jako zboczenie.

Widzisz, po tym powinna zostać postawiona kropka. Koniec tematu. Dyskusja skończona. Jednak tak nie jest, najlepszym dowodem na to powinna być dla Ciebie dzisiejsza prasówka. To właśnie jest relatywne podejście do wiary, które prezentuje rozumowanie: „tak sobie wszystko poukładam, tak sobie dobiorę, żeby to mi pasowało.”

Dygresja 3. wtręty teologiczno – światopoglądowe. Mam świadomość, że ten wpis może zostać właśnie tak odebrany. Tego bym nie chciał, ale tak może się stać. Nie lubię moralizowania, wymądrzania się na temat wiary. Nie lubię sformułowań, że ktoś jest jedynym prawdziwym katolikiem, a ten drugi to już jest zły. Nie chcę również potępiać osób homoseksualnych, wyliczać im grzechów. Każdy je popełnia. Tak już jest skonstruowany człowiek, taka jego natura. Nie uważam, abym był od poruszania sumień, od tego są księża. Ja jestem po to, żeby pomóc Ci, kiedy masz problem prawny. Dlatego, jeżeli odbierasz w ten sposób moją wypowiedź, to wiedz, że nie mam tego na celu. Nie mogę jednak przejść bezczynnie obok tego, co można określić jako „okołosynodalne wydarzenia”, które nie są bez znaczenia w tej całej sytuacji.

****

Stanowisko Polskich Biskupów na Synodzie, w odniesieniu do małżeństwa. 

Po tym, co tutaj przeczytałeś oraz co widziałeś w mediach, możesz być zdruzgotany. Jednak, w mojej ocenie, zupełnie niepotrzebnie. Spokojnie, to tylko jednostki, które mają donośny głos medialny i robią wokół siebie dużo szumu. Jednak większość Kościoła – tj. hierarchów i wiernych wie, w którą stronę iść i Kogo słuchać.

Jakie stanowisko na Synodzie zaprezentują Polscy hierarchowie? Skupiając się już tylko na odniesieniach do małżeństwa oraz stwierdzenia jego nieważności, przytoczę najważniejsze kwestie.

  1. Biskupi wskazują, że małżeństwo – jako przymierze mężczyzny i kobiety podniesione do rangi sakramentu – i rodzina są jednym z najcenniejszych dóbr ludzkich, które powinny być otoczone szczególną opieką.
  2. „Co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela” (Mk 10,9). Dlatego małżeństwo sakramentalne jest ze swej istoty nierozerwalne.
  3. W Kościele katolickim nie ma rozwodów ani procesów, które prowadzą do rozwodu. Są tylko procesy, podczas których orzeka się indywidualnie, czy dane małżeństwo zostało zawarte ważnie czy też nie.
  4. Należy większą troską duszpasterską otoczyć żyjących w związkach niesakramentalnych.
  5. Osoby rozwiedzione i pozostające w separacji nie są wykluczone z Kościoła.
  6. Niezmienne pozostaje nauczanie Kościoła katolickiego mówiące o tym, iż aby przystępować do Komunii Świętej, trzeba trwać w łasce uświęcającej. Dlatego też niemożliwe jest przystępowania do sakramentu Komunii Świętej przez osoby rozwiedzione, pozostające w powtórnych związkach cywilnych.

Dygresja 4 ostatnia. Na tym blogu poruszam się w granicach prawa kanonicznego ze szczególnym uwzględnieniem nieważności małżeństwa. Jestem prawnikiem obojga praw. A zadaniem każdego prawnika jest być dociekliwym. Zakładam, że skoro czytasz ten tekst to jesteś katolikiem. Dlatego też dam Ci pewną radę, która wbrew pozorom może Ci się przydać w przeżywaniu wiary. Takie samo zadanie, tj. być dociekliwym. Jeżeli nie wiesz, czy któraś z osób duchownych mówi prawdę, czy ksiądz nie wpuszcza Cię w maliny: powiedz sprawdzam i sprawdź w Piśmie Świętym. Tam się dowiesz, czy wygłaszający manifest człowiek w koloratce, mówi prawdę.

****

Jakie są moje oczekiwania od Synodu? 

Od dłuższego czasu mam takie odczucie, że co do zasady, do wszystkich ważnych rzeczy w życiu musimy się przygotować. Zobacz – chcesz zostać architektem, lekarzem, nauczycielem – musisz skończyć studia, zdać potrzebne egzaminy, zdobyć dodatkowe uprawnienia. Chcesz zostać księdzem – najpierw kilkuletnie seminarium, a dopiero później święcenia. Natomiast obecnie przygotowanie do małżeństwa, do czegoś co z założenia ma trwać całe życie, można ograniczyć do weekendowego kursu dla narzeczonych. Dlatego też mam nadzieję, że w trakcie Synodu zostanie poruszony wątek przygotowania przyszłych małżonków. To bardzo ważna sprawa, która może zaowocować w ich przyszłości :).

Tak czy owak, mam takie odczucie, że skoro przed Synodem dzieją się takie rzeczy, to sam Synod będzie bardzo owocny dla małżeństw i rodzin! (patrz definicje :)).

Skoro dotarłeś, aż tutaj to znaczy, że jesteś wytrwały! 🙂 Obiecuję, że następnym razem będzie więcej o nieważności małżeństwa.

Pozdrawiam! 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 784 188e-mail: biuro@kancelaria-baranczuk.pl

Czym jest niezdolność z przyczyn natury psychicznej?

Bartłomiej Barańczuk        11 września 2015        2 komentarze

Witaj! 🙂

Duża liczba procesów o orzeczenie nieważności małżeństwa, toczących się przed sądami kościelnymi, oparta jest o tytuł, który dotyczy właśnie niezdolności do zawarcia małżeństwa tych, którzy to z przyczyn natury psychicznej nie mogą podjąć istotnych obowiązków małżeńskich.

z8820032Q,Znak-zapytaniaWpisałeś jednak w wyszukiwarkę zapytanie o następującej treści: Czym jest niezdolność z przyczyn natury psychicznej?

Po pierwsze niezdolność, o której traktuje przepis nie jest żadną chorobą psychiczną – do tego odnosi się inny przepis kodeksu. Niezdolność z przyczyn natury psychicznej definiowana jest jako istnienie jakiegoś zaburzenia psychicznego lub niedojrzałości.

Po drugie niezdolność ta powinna jednak odznaczać się określonymi właściwościami, takimi jak: ciężkość, uprzedniość trwałość i absolutność.

Po trzecie pamiętaj przedmiotem dowodzenia nie jest istnienie jako takiej przyczyny, ale niezdolności, która od niej pochodzi.

Dobrego dnia! 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 784 188e-mail: biuro@kancelaria-baranczuk.pl

Pociąg zwany stwierdzeniem nieważności małżeństwa przyspieszy!

Bartłomiej Barańczuk        08 września 2015        Komentarze (0)

Jak to pewien „bodziec” wyciągnął mnie z lenistwa 🙂

Szczerze? Ta wakacyjna przerwa od pisania w blogu trochę – mało powiedziane – mnie rozleniwiła.  Od tygodnia starałem się tak poukładać obowiązki, aby znowu coś Ci przekazać. Tak, trochę się za tym stęskniłem :). Jednak wygląda na to, że potrzebowałem bodźca z zewnątrz.

I oto on! „Bodziec” tak silny, że aż dostał ode mnie łatkę PILNE! 7

My jeszcze wspominamy wakacje, a może dopiero się cieszymy, że zaraz je zaczniemy – wszak różnie to bywa – opowiadamy sobie jak to było pięknie na żaglach albo co widzieliśmy w górach, a tymczasem w Watykanie Papież Franciszek i spółka nie próżnują :).

Wreszcie – mówię wreszcie, gdyż praktykujący kanoniści czekali już na to od dłuższego czasu –  zostały wydane dwa motu proprio (czyli dokumenty papieskie): Mitis Iudex Dominus Iesus dotyczący zmian przepisów w Kodeksie Prawa Kanonicznego oraz Mitis et misericors Iesus wprowadzający zmiany w Kodeksie Kanonów Kościołów Wschodnich. Krótko mówiąc bardzo znowelizują postępowania sądowe o stwierdzenie nieważności małżeństwa.

O tym, że Kościół planuje wprowadzić zmiany w tym zakresie wspominałem Ci  już w innym wpisie (zobacz tutaj) .

Zatwierdzonych zmian, które zaczną obowiązywać już od 8. grudnia 2015 r., jest kilka. Jednak Ciebie, jako stronę postępowania, zapewne będzie interesowało przede wszystkim to, że proces znacznie przyspieszy. Pamiętasz jak pisałem, że obecnie obowiązujące przepisy przewidują obowiązkowo postępowanie dwuinstancyjne (zobacz tutaj). Gdzie po stwierdzeniu w I. instancji, że dane małżeństwo zostało nieważnie zawarte, akta z urzędu były przekazywane do sądu II. instancji, który musiał zatwierdzić wyrok.

Taki kształt procedury powodował, przede wszystkim, dwie mało komfortowe sytuacje procesowe dla stron.

Po pierwsze czas – przeważnie proces łącznie – w dwóch instancjach – trwał ok. 2-3 lat, a czasem dłużej.

Po drugie koszty – strona powodowa ponosiła koszty sądowe w I i II instancji.

Zamierzenie nowelizacji jest takie, że do prawomocnego stwierdzenia, że dane małżeństwo jest nieważne wystarczy wyrok sądu I instancji. Papież Franciszek stwierdził, że dla stwierdzenia nieważności małżeństwa nie będzie już konieczne zgodne orzeczenie dwóch instancji.

Krótko. Jeżeli uzyskasz w pierwszej instancji wyrok stwierdzający nieważność małżeństwa, to możesz zawrzeć „nowe” małżeństwo w Kościele.

****

Nikt nie zabierze Ci prawa do apelacji.

Oczywiście zawsze istnieje możliwość, że sąd I instancji nie uzyska pewności moralnej co do nieważność Twojego małżeństwa i wyda wyrok negatywny? Nie martw się! Tak jak obecnie przysługuje Ci, jako stronie, prawo do złożenia apelacji. Apelacja może dotyczyć części lub całości skarżonego wyroku.

****

Jeszcze jedna fajna rzecz w zbliżającej się nowelizacji.

Zmiany wprowadzają nowy tryb postępowania szczególnego, które ma na celu jeszcze większe przyspieszenie postępowania – processus brevior. Aby proces mógł toczyć się w tym trybie, muszą zaistnieć łącznie dwie przesłanki:

  • sprawę o nieważność małżeństwa muszą wnieść dwie strony,
  • dowody stanowiące o nieważności muszą być jasne i oczywiste.

Czas takiego procesu, od momentu zwołania przed sąd wszystkich uczestników, wynosi trzydzieści dni do których należy dodać kolejnych piętnaście na przedstawienie sądowi uwag.

****

Cieszę się, że już w pierwszym wpisie po wakacjach, mogę przekazać Ci tę garść informacji!

Co do przepisów prawa materialnego małżeńskiego – nic się nie zmienia.

Także nieustannie nie ma rozwodu w Kościele! 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 509 784 188e-mail: biuro@kancelaria-baranczuk.pl